Co nie zabije, to cie wzmocni – trochę gadania o Death metalu cz.1
A gadać jest o czym. O tej muzie, można by napisać niejedną książkę, a temat nadal nie zostanie wyczerpany. Gatunek swoje początki ma w latach 80. Jeden z pierwszych zespołów to Possesed. Gatunek doczekał się milionów wyznawców na całym świecie. Wielu uważa jednak, że w dzisiejszych czasach, nie można zrobić w nim nic nowego. Może stąd właśnie bierze się taka popularność na mieszanie go z innymi. O tym jednak później. Charakterystyka tej muzyki jest trudna. Perkusja pełni tu rolę siły napędowej, jest to istna buldożer. Partie są szybkie, bogate w przejścia, blasty, podwójne stopy (nawet w tempach 300) i obfite w różnego rodzaju smaczki (głównie w nowoczesnym death metalu). Gitary są nisko strojone, ciężkie jak diabli, bas często ładnie wyeksponowany. A wokal to sztuka sama w sobie. Tak zwany growl, występuje tutaj niemal cały czas.
Panuje opinia ze death metal grają głównie muzycy, o znacznych umiejętnościach i taka jest prawda. Tak szalonych partii perkusyjnych, czy obłąkanych riffów nie wymyśli, a tym bardziej nie zagra byle amator. Tematyka tekstów, jest przeróżna i niemalże nieograniczona. Najczęściej jednak, pojawiają się tematy śmierci(jak wskazuje nazwa), morderstw, gwałtów, czy satanizmu. Ogólnie rzecz ujmując, bardzo przyjemne tematy i zjawiska.