Co nie zabije, to cie wzmocni – trochę gadania o Death metalu cz.3
Następnie warto wymienić jazdę, o nazwie death’n’roll (połączenie death i rock’n’rolla). Nie jestem wielkim fanem tego gatunku, chociaż tacy jego reprezentanci jak: Six Feet Under, czy Entombed cieszą się u mnie sporym szacunkiem. Dalej mamy coś co przez fanów określane jest często jako „nakurw”. Mówię oczywiście o mieszance death metalu i grindcore’u. Deathgrind dla mnie to takie bezkompromisowe zespoły, jak polski Pyorrhoea (kto nie zna, poznać musi). Należy też wspomnieć, o melodic death metalu. Nazwa mówi sama za siebie i komentarz jest zbędny.
Chociaż warto dopowiedzieć, że tu pojawiają się często instrumenty klawiszowe (głównie syntezatory), a wokal, to już raczej krzyk, nie growl. Zespoły takie jak Children Of Bodom, The Agonist , Dark Traquility, Arch Enemy Czy In Flames są reprezentantami tego stylu. Artykuł ten skończę na technicznym death metalu, który charakteryzuje się, jeszcze większą zawiłością, skomplikowaną strukturą, mocnym pogmatwaniem i (jak w progmetalu), czestymi zmianami temp. Przykład, to znów polski Decapitaited, czy Meshuggah.